Na rozstaju – Higuchi Ichiyō

na rozstaju - Higuchi IchiyoPrzyszedł czas na kobietę. O tak! Większości ludziom umiarkowanie zainteresowanym kulturą Dalekiego Wschodu i literaturą, pewnie do głowy by nie przyszło, że pierwsza powieść świata narodziła się w Japonii, w dodatku jej autorką była tworząca na przełomie X i XI wieku Murasaki Shikibu. Jak to się stało w takim razie, że odkąd prowadzę ten blog nigdy nie pisałam o żadnej książce napisanej przez kobietę? Kobiety w Japonii odgrywały bardzo ważną rolę w czasach pradawnych. Z wykopalisk wiemy, że prawdopodobnie jako te, które rodziły dzieci i zapewniały ciągłość osady były ważniejsze od mężczyzn. Gdy do Kraju Wschodzącego Słońca dotarły nowinki z kontynentu, a wraz z nimi myśli Konfucjusza ich pozycja mocno się osłabiła. Skądinąd znany jest fakt, że Japończycy zawsze mieli niezwykłą zdolność do godzenia ze sobą rzeczy, które na pozór się wykluczają. Nie było więc problemu z tym, żeby w okresie dworskim (czyli właśnie wtedy kiedy tworzyła Murasaki) ludność pozostawała wierna obrzędom szintoistycznym, buddyjskim i konfucjańskim jednocześnie. Mimo jasnych zasad głoszonych przez chińskiego myśliciela, panował ogólny religijny „rozgardiasz”, a kobiety wciąż nieźle sobie radziły i znajdowały dla siebie miejsce. Temu okresowi zawdzięczamy więc takie dzieła jak „Opowieść o księciu Genji”, czy „Zapiski spod wezgłowia” autorstwa kobiet właśnie. Wraz z nastaniem rygorystycznego shogunatu, czyli około XII wieku, rola kobiet została całkowicie zmarginalizowana. Od tego czasu próżno szukać przedstawicielek płci pięknej, którym udało się przebić przez męską dominację, wyjść spod ciemnych, głębokich okapów domostw, o których pisał Tanizaki w „Pochwale cienia” i zostawić coś dla potomnych. Wszystko zaczęło się na powrót zmieniać po Restauracji Meiji w 1868 roku, kiedy to Japonia przeżyła prawdziwą rewolucje kulturową. Oczywiście zmiany w mentalności Japończyków były bardzo powolne, stąd dziwić może fakt, że udało się to dziewczynce z biednej rodziny, Higushi Ichiyō.
Wszystko dzięki ojcu, który wspierał jej edukację i dążenie do pisarstwa, o czym zresztą możemy przeczytać we wstępie zbioru opowiadań „Na rozstaju”. To dowód na to jak wiele możemy osiągnąć, gdy mamy wsparcie rodziców, nawet tylko to duchowe, a jak trudno jest nam, gdy nasi najbliżsi są nam przeciwni. Nie da się też zaprzeczyć, że to upór młodej pisarki zapewniły jej w końcu uznanie, bo łatwo to ona wcale nie miała…
A jakie są więc efekty jej pracy? Hm… Słowo, które jako pierwsze przychodzi mi do głowy, gdy myślę o przeczytanych utworach to: kobiece. I mimo, że sama jestem kobietą, nie jestem pewna, czy w moich ustach brzmi ono pochlebnie. Może też nie powinnam stawiać znaku równości między tym co kobiece, a tym co ckliwe, banalne i romantyczne. No, ale taka już jestem. Muszę jednak przyznać, że „im dalej tym lepiej”. Ale po kolei – pierwsze opowiadanie „Wiśnie o zmierzchu” przytłoczyło mnie najbardziej. Jest to krótka historia chłopca i dziewczyny, którzy razem się wychowali, ale któregoś dnia dziewczyna odkrywa, że kocha swojego przyjaciela. Wstydzi się tęgo uczucia, nie chce się do niego przyznać. W końcu choruje i umiera. Tyle. W opowiadaniu dużo jest popisów wykształconej pisarki, wiele nawiązań do literatury klasycznej i utartych zwrotów. Za to narracja według mnie jest słaba, mało rozbudowana, mimo, że sama pisarka mówiła, że chce pisać o prawdziwych uczuciach zabrakło mi tu takiego ich opisu, który pozwoliłby mi się wczuć w tragedię tych dwojga i wzruszyć. Takie odczucia miałam czytając też kolejne opowiadania, choć za każdym razem zdawało mi się, że narracja jest coraz lepsza, coraz więcej wyjaśnia, daje możliwość zrozumienia emocji i motywów bohaterów. W końcu doszłam do „Wigilii Nowego Roku” opowiadającego o służącej Omine, która zostaje przyjęta u dość wymagającej pani, w dodatku wuj, który ją wychował zachorował i ma trudności z utrzymaniem rodziny. Prosi dziewczynę o pomoc, a ta nie mając innego wyjścia decyduje się na kradzież. Była to pierwsza historia nie o miłości jaką przeczytałam z tego zbioru i być może dlatego zrobiła na mnie większe wrażenie niż poprzednie. Trzeba przyznać, że autorka popisała się też dość niebanalnym zakończeniem. Występuję tam element zaskoczenia, poza tym nie wszystko zostało powiedziane do końca, co sprawia, że czytelnik pozostaje zaintrygowany jeszcze po zakończeniu lektury. Śmiało mogę powiedzieć, że gdy czytałam książkę uznałam ten utwór za pierwsze udane opowiadanie Higuchi – oczywiście w mojej ocenie.
No i w końcu perełka, czyli „Zabawa w dorosłych”. Nic dziwnego, że jest to jedno z najbardziej cenionych opowiadań pisarki. I ja nie mogłam oderwać się od lektury zaciekawiona tym co będzie dalej. Historia kilkorga dzieci, które żyją w pobliżu dzielnicy rozrywkowej, a mimo to wiodą zwyczajne dziecięce życie. Bawią się i dobierają w rywalizujące ze sobą grupy, mimo, że tuż obok nich rozgrywają się sceny pełne konwenansów, w których udział biorą „zaszufladkowani” dorośli. W końcu przychodzi czas, by ich beztroska się skończyła, muszą dorosnąć. Jeden chłopiec zostaje wysłany na nauki do szkoły dla mnichów, a dziewczynka nie może poradzić sobie z kłębiącymi się w jej środku uczuciami, po tym jak… no właśnie – jak co? Higuchi jedynie sugeruje jaki los spotkał dziewczynkę. W każdym razie od tej pory nic już nie będzie takie jak było. Mimo, że jeszcze wczoraj wszyscy byli dziećmi (może nadal są?), dziś muszą zmierzyć się z dorosłością.
Do udanych opowiadań zaliczyłabym także „Pancerz cykady” przedstawiający historię dziewczyny, która postradała zmysły po utracie ukochanego. Znów brzmi dość banalnie, ale atutem tego utworu jest fakt, że autorka nie skupiła się tylko i wyłącznie na „achach i ochach” nad wzniosłą miłością, ale ukazała nam też emocje rodziców chorej i jej… nowego narzeczonego.
Kolejno „Mętna woda”, która mnie kojarzyła się klimatem „Krainy śniegu” Kawabaty (choć wiem, że to Higuchi tworzyła wcześniej!), „To dziecko”, które bardzo trafnie ukazuje relację między mężem, a żoną i nić porozumienia jaka wytworzyła się między nimi dzięki tytułowemu dziecku, aż w końcu „Na rozstaju” – historia dwojga młodych ludzi, których serca ciągnęły do siebie, a głowy rozsądnie kalkulowały.
Podsumowując moje wrażenia po przeczytaniu zbioru opowiadań „Na rozstaju” mogłabym powiedzieć, że była to ciekawa lektura. Musze jednak szczerze przyznać, że jest ona dla tych, którym nie obce są realia dawnej Japonii i potrafią się wznieść ponad różnice kulturowe, które je dzielą od naszej rzeczywistości, by móc odczytać uniwersalne przesłanie. No i w końcu – dla tych, którzy cierpliwie dotrą do opowiadań, które nie nudzą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>